LOGO PORTALU HORAUTHENTIC
a watch sitting on top of a white sheet
08 stycznia 2026

Nowe mikrobrandy, o których usłyszysz w 2026 roku – polujemy na przyszłe ikony

Współczesny rynek horologiczny w 2026 roku przechodzi fazę głębokiego oczyszczenia. Po latach bezkrytycznego zachwytu nad każdym nowym projektem z Kickstartera, kolekcjonerzy stali się surowi i cyniczni. W świecie zdominowanym przez wtórne projekty typu "homage", przetrwały jedynie te mikrobrandy, które oferują merytoryczną wartość inżynieryjną, a nie tylko sprawny marketing w mediach społecznościowych. Na portalu HORAUTHENTICbezlitośnie oddzielamy ziarno od plew, wskazując na marki, które w 2026 roku mają szansę przestać być jedynie niszową ciekawostką, stając się realną alternatywą dla szwajcarskiego establishmentu.

Najjaśniejszym punktem na mapie niezależnego zegarmistrzostwa jest obecnie japoński Ōtsuka Lōtec. To marka, która w 2026 roku ostatecznie udowodniła, że "micro" nie musi oznaczać "budżetowo". Ich podejście do wskazań czasu, oparte na estetyce industrialnych przyrządów pomiarowych i mechanizmach z odczytem skaczącym (jumping hours), jest powiewem świeżości w skostniałym świecie klasycznych tarcz. Surowo oceniamy jednak dostępność – model No. 6 stał się niemal niemożliwy do zdobycia, co budzi uzasadnioną frustrację. To zegarki surowe w formie, technokratyczne, ale wykonane z precyzją, która zmusza do refleksji nad tym, za co tak naprawdę płacimy u wielkich marek luksusowych.

Innym graczem, który w 2026 roku zdefiniował pojęcie nowoczesnego zegarka typu Jewelry Watch, jest marka Anoma. Ich model A1 z asymetryczną kopertą w kształcie trójkąta o obłych krawędziach to rzadki przykład sukcesu w segmencie, w którym łatwo o kicz. Anoma wygrywa merytorycznie dzięki doskonałemu zrozumieniu proporcji i rezygnacji ze zbędnych ozdobników. Na HORAUTHENTIC punktujemy jednak jakość stosowanych pasków – w zegarku o takich ambicjach estetycznych, oczekiwalibyśmy wykończenia krawędzi (edge painting) na poziomie wyższym niż standardowy produkt OEM. Mimo to, ich potencjał inwestycyjny jest wysoki, gdyż idealnie trafiają w trend "Quiet Luxury" dominujący w 2026 roku.

Nie można pomyśleć o przyszłych ikonach bez wspomnienia o Studio Underd0g. Marka, która zaczynała od żartów z arbuza, w 2026 roku stała się poważnym graczem, wprowadzając linię 01 Homage Series. Surowo oceniamy ich najnowsze kroki: odejście od radosnej kolorystyki na rzecz bardziej stonowanych, historycznych nawiązań jest ryzykowne. Czy Richard Benc nie straci swojej unikalnej tożsamości, próbując konkurować z gigantami na ich własnym, konserwatywnym polu? Wartość merytoryczna nowych kalibrów (opartych na zmodyfikowanych werkach Sellita z wyższym stopniem personalizacji) jest bezdyskusyjna, ale "Underd0g" musi uważać, by nie stać się kolejną "poważną" marką, o której zapomnimy po dwóch sezonach.

Na rodzimym podwórku rok 2026 należy do marki Xicorr. Po sukcesie linii Spark, warszawski producent surowo trzyma się swojej filozofii "zegarka dla zjadacza chleba", ale z wyraźnym przesunięciem w stronę lepszych komponentów. Nowe modele wykorzystujące szafirowe szkła typu box oraz mechanizmy o wyższej częstotliwości chodu pokazują, że polskie mikrobrandy przestały być jedynie lokalnym patriotyzmem, a stały się konkurencyjne pod względem stosunku jakości do ceny. Jednak brak innowacji w zakresie autorskich bransolet z mikroregulacją wciąż pozostaje słabym punktem, który surowo wytykamy wszystkim polskim twórcom w 2026 roku. Standardem światowym stały się systemy bezkluczykowe, których w Xicorrze wciąż brakuje.

Kolejnym pretendentem do miana ikony jest Kollokium. Marka założona przez branżowych weteranów (w tym Jean-Christophe’a Sabatiera) stawia na totalny brutalizm i technologię odlewania stali zamiast jej tradycyjnego frezowania. Ich model Projekt 02 to wizualny szok – tarcza składająca się z tysięcy stalowych słupków pokrytych luminową jest czymś, czego nie znajdziesz w żadnym butiku na Bahnhofstrasse. To jest właśnie esencja nowoczesnego mikrobrandu: odwaga do robienia rzeczy, które dla wielkich korporacji są logistycznym i marketingowym koszmarem. Surowa ocena serwisowalności tego modelu pozostaje jednak zagadką – skomplikowana struktura tarczy może być pułapką przy jakiejkolwiek próbie naprawy.

Polowanie na przyszłe ikony w 2026 roku wymaga od kolekcjonera przejścia na wyższy poziom wtajemniczenia. Nie wystarczy już "ładna tarcza". Liczy się to, co mikrobrand wnosi do kultury zegarmistrzowskiej – czy jest to nowy sposób obróbki tytanu (jak u marki RZE), czy nowatorskie podejście do komplikacji GMT (jak u Sheffield). Prawdziwe okazje inwestycyjne czają się tam, gdzie inżynieria spotyka się z autentyczną pasją, a nie tam, gdzie budżet marketingowy przewyższa koszt wytworzenia mechanizmu.

Sukces tych małych manufaktur dowodzi, że w świecie opanowanym przez algorytmy i masową produkcję, wciąż cenimy ludzki dotyk i błędy, które czynią zegarek unikatowym. Ale czy jesteś gotowy zaryzykować swoje pieniądze na markę, która w 2026 roku jest na szczycie, a w 2027 może przestać istnieć, zostawiając Cię z unikatowym zegarkiem, którego nikt nie potrafi naprawić?

FAQ

Który mikrobrand najlepiej trzyma wartość w 2026 roku? W 2026 roku najwyższą płynność na rynku wtórnym wykazują marki Baltic oraz Furlan Marri. Ich projekty, choć oparte na estetyce vintage, stały się na tyle rozpoznawalne, że traktowane są niemal na równi z markami establishmentowymi.

Dlaczego zegarki mikrobrandów często nie mają szafirowego szkła w standardzie? To coraz rzadsza sytuacja. W 2026 roku szafir stał się standardem nawet w segmencie do 500 dolarów. Jeśli dany mikrobrand wciąż stosuje szkło mineralne lub K1, jest to sygnał do surowej oceny jego opłacalności, chyba że jest to celowy zabieg estetyczny (np. hesalit w projektach retro).

Gdzie szukać informacji o nowych premierach mikrobrandów? Kluczowe są wydarzenia takie jak Aurochronos Festival w Warszawie (maj 2026) oraz Micro Praha (listopad 2026). To tam mali twórcy pokazują prototypy, które trafią do sprzedaży w kolejnych miesiącach.

Czy mechanizmy w mikrobrandach są gorsze od tych w Tissot czy Seiko? Większość mikrobrandów korzysta z mechanizmów Miyota serii 9000 lub Sellita SW200-1, które parametrami często przewyższają podstawowe mechanizmy Seiko (seria 4R). Surowo oceniamy jednak brak regulacji tych werków przez same marki – "goły" mechanizm prosto z fabryki rzadko trzyma parametry chronometru.

Jakie są największe ryzyka zakupu od mikrobrandu? Największym ryzykiem jest brak ciągłości serwisowej i trudność w zdobyciu części zamiennych do specyficznych kopert, szkieł czy uszczelek po kilku latach od zakończenia produkcji danej serii. Zawsze sprawdzaj, czy marka posiada fizyczną siedzibę i realne zaplecze serwisowe.

Szukanie "przyszłej Daytony" wśród mikrobrandów to emocjonująca gra, ale czy masz świadomość, że za dziesięć lat Twój ukochany, niezależny zegarek może być wart fortunę tylko pod warunkiem, że jego twórca w międzyczasie nie stał się częścią wielkiego, luksusowego konglomeratu, który całkowicie zniszczył jego pierwotną wizję?

AUTOREM ARTYKUŁU JEST - DARIUSZ REJ

Przeczytaj również polecane artykuły

ZGŁĘBIAJ ŚWIAT ZEGARKÓW Z HORAUTHENTIC

Zapisz się do newslettera i otrzymuj za darmo aktualności ze świata zegarków.

Zapisując się do Newslettera akceptujesz nasz regulamin, oraz politykę prywatności

Name
Subskrybuj
Subskrybuj
Form sent successfully. Thank you.
Please fill all required fields!

KODEKS ETYKI PORTALU

WSPÓŁPRACA

ARTYKUŁY

POLITYKA PRYWATNOŚCI

REGULAMIN SERWISU

Wszystkie znaki towarowe oraz materiały graficzne i filmowe użyte w tym serwisie należą do ich odpowiednich właścicieli. Prawa autorskie zastrzeżone ©2025 - 2026 HORAUTHENTIC.COM

LOGO PORTALU HORAUTHENTIC

Śląska 22/16
Częstochowa, 42-217

Znajdziesz nas na