Współczesna horologia nie zna przypadku bardziej irracjonalnego niż status modelu Rolex Daytona o referencji 126500LN z białą tarczą, powszechnie nazywanego „Pandą”. W 2026 roku, mimo nasycenia rynku i pojawienia się licznych alternatyw, ten stalowy chronograf pozostaje najbardziej pożądanym trofeum na planecie. Jednak odzierając ten model z marketingowej mistyki, musimy postawić surową diagnozę: czy zegarek, którego cena na rynku wtórnym dwukrotnie przewyższa wartość merytoryczną materiałów i mechanizmu, jest faktycznie arcydziełem inżynierii, czy jedynie genialnie zaprojektowanym instrumentem spekulacyjnym?
Z technicznego punktu widzenia, Daytona 126500LN to ewolucja, a nie rewolucja. Wprowadzony niedawno kaliber 4131to bez wątpienia wybitny mechanizm chronografu, wyposażony w system Vertical Clutch (pionowe sprzęgło) oraz koło kolumnowe. Rolex w 2026 roku chwali się zastosowaniem wychwytu Chronergy oraz zdobieniami Rolex Côtes de Genève, które wreszcie można podziwiać przez szafirowy dekiel (choć tylko w wersji platynowej, co surowo punktujemy jako nieuzasadnioną segregację klientów). Mimo 72-godzinnej rezerwy chodu, Daytona wciąż ustępuje pod względem komplikacji modelom takim jak Zenith El Primero, który oferuje pomiar 1/10 sekundy, co w chronografie sportowym jest funkcją znacznie bardziej merytoryczną niż standardowy pomiar sekundowy Rolexa.
Estetyka „Pandy” opiera się na kontraście białej tarczy z czarnymi pierścieniami totalizatorów oraz ceramicznym bezelem Cerachrom. W najnowszej generacji bezel ten zyskał metalową obwódkę, co jest ukłonem w stronę modeli vintage, ale w praktyce stanowi słaby punkt konstrukcyjny. Metalowy rant jest znacznie bardziej podatny na zarysowania i uderzenia niż czysta ceramika, co w zegarku o charakterze „Professional” uznajemy za krok wstecz w dziedzinie trwałości użytkowej. Surowo oceniamy również czytelność tarczy – smukłe wskazówki i gęsto upakowane skale sprawiają, że Daytona jest jednym z najmniej czytelnych chronografów na rynku, co w ferworze walki na torze wyścigowym (do czego teoretycznie została stworzona) byłoby dyskwalifikujące.
Fenomen tego modelu opiera się na kontrolowanym niedoborze. Rolex produkuje dziesiątki tysięcy Dayton rocznie, jednak system dystrybucji sprawia, że wejście „z ulicy” do butiku i zakup stalowej „Pandy” graniczy z cudem. Dekada oczekiwania na egzemplarz to nie plotka, to rzeczywistość list zainteresowania w 2026 roku. Ten mechanizm psychologiczny sprawia, że klienci przestają oceniać zegarek przez pryzmat jego cech użytkowych, a zaczynają postrzegać go jako „walutę twardą”. Surowo potępiamy to zjawisko: zegarek traci swoją duszę instrumentu, stając się jedynie zafoliowanym aktywem w sejfie, co jest zaprzeczeniem idei pasji kolekcjonerskiej.
Ergonomia Daytony pozostaje jednak jej najsilniejszym punktem. Koperta o średnicy 40 mm (która w rzeczywistości mierzy nieco mniej) oraz smukły profil wynoszący zaledwie ok. 12 mm sprawiają, że zegarek leży na nadgarstku wzorcowo. Bransoleta Oyster z systemem Easylink to majstersztyk wygody, choć w 2026 roku brak pełnej mikroregulacji typu Glidelock w flagowym chronografie jest trudny do wybaczenia. Daytonę nosi się wybitnie dobrze, ale czy sam komfort noszenia uzasadnia płacenie za stalowy zegarek kwot, za które można nabyć złoty roczny kalendarz od konkurencyjnej, bardziej prestiżowej manufaktury?
Inwestycyjnie Daytona „Panda” w 2026 roku weszła w fazę stabilizacji. Spekulacyjna gorączka nieco opadła, ale model ten wciąż wykazuje najwyższą płynność na świecie. Kupując ten zegarek u autoryzowanego dealera, zyskujesz natychmiastowy kapitał, ale kupując go na szarym rynku z 100% przebitką, ryzykujesz wejście na szczyt bańki. Surowa analiza danych aukcyjnych pokazuje, że rynek zaczyna nasycać się współczesnymi referencjami, a kolekcjonerzy z ogromnym kapitałem przesuwają zainteresowanie w stronę rzadszych, ręcznie nakręcanych Dayton z lat 70., co może wkrótce osłabić pozycję współczesnej „Pandy”.
Podsumowując, Rolex Daytona 126500LN „Panda” to zegarek wybitnie solidny, doskonale zaprojektowany, ale rażąco przeceniony przez społeczny dowód słuszności. Jest to symbol statusu, który wygrywa rozpoznawalnością, a nie innowacją techniczną. Dla konesera szukającego prawdy w mechanizmach, Daytona może okazać się rozczarowaniem; dla inwestora – bezpieczną przystanią. W świecie horologii 2026 roku trudno o bardziej kontrowersyjny przykład zwycięstwa marketingu nad merytoryką.
Czy jednak legenda Paula Newmana i dziesięciolecia dominacji na torach wyścigowych wystarczą, by Daytona obroniła swój tron przed nową falą chronografów z niezależnych manufaktur, które oferują więcej „zegarka w zegarku” za tę samą cenę?
FAQ
Dlaczego Rolex Daytona z białą tarczą nazywa się „Panda”? Nazwa pochodzi od kontrastu białej tarczy z trzema czarnymi totalizatorami chronografu, co przypomina pysk pandy. Wersja z czarną tarczą i białymi pierścieniami bywa nazywana „Reverse Panda”.
Czy w nowej Daytonie (2026) mechanizm jest widoczny? W większości modeli stalowych i wykonanych z żółtego złota dekiel pozostaje pełny. Przezroczysty szafirowy dekiel, eksponujący kaliber 4131, Rolex zarezerwował wyłącznie dla modelu wykonanego z platyny oraz edycji specjalnej „Le Mans”.
Jaka jest różnica między kalibrem 4130 a nowym 4131? Kaliber 4131 posiada unowocześniony system automatycznego naciągu, lepsze wykończenie estetyczne (szlif Côtes de Genève) oraz nowszy wychwyt Chronergy, który poprawia wydajność i precyzję mechanizmu.
Czy Daytona 126500LN jest wodoszczelna? Tak, zegarek posiada klasę wodoszczelności 100 metrów (10 ATM), co zapewnia zakręcana korona Triplock oraz zakręcane przyciski chronografu. Mimo to, nie jest to zegarek nurkowy, a przyciski nie powinny być używane pod wodą.
Ile wynosi rezerwa chodu w nowym modelu? Rezerwa chodu wynosi około 72 godzin. Pozwala to na odłożenie zegarka w piątek wieczorem i założenie go w poniedziałek rano bez konieczności ponownego ustawiania godziny, pod warunkiem pełnego nakręcenia sprężyny.
Potęga Daytony tkwi w jej niedostępności, lecz czy masz świadomość, że za ułamek ceny rynkowej „Pandy” możesz nabyć chronograf z komplikacją rattrapante, który pod względem zegarmistrzowskim miażdży propozycję z Genewy, pozostając jednak niewidzialnym dla niewprawnych oczu postronnych obserwatorów?
ZGŁĘBIAJ ŚWIAT ZEGARKÓW Z HORAUTHENTIC
Zapisując się do Newslettera akceptujesz nasz regulamin, oraz politykę prywatności
Wszystkie znaki towarowe oraz materiały graficzne i filmowe użyte w tym serwisie należą do ich odpowiednich właścicieli. Prawa autorskie zastrzeżone ©2025 - 2026 HORAUTHENTIC.COM
Śląska 22/16
Częstochowa, 42-217