W całej historii horologii, od czasów wynalezienia włosa balansu przez Huygensa, żadna innowacja nie wstrząsnęła fundamentami pomiaru czasu tak bardzo, jak wychwyt współosiowy (Co-Axial escapement). Aby zrozumieć, dlaczego to rozwiązanie jest uważane za największy przełom ostatnich 250 lat, musimy najpierw pochylić się nad anatomią tradycyjnego wychwytu szwajcarskiego (Swiss Lever Escapement), który od połowy XVIII wieku jest niekwestionowanym królem mechanicznych zegarków, ale posiada jedną, wrodzoną wadę konstrukcyjną, która spędzała sen z powiek najwybitniejszym mistrzom.
Wychwyt szwajcarski to genialny w swojej prostocie mechanizm, który zamienia ruch obrotowy kół zębatych na miarowy, oscylacyjny ruch balansu. Składa się on z koła wychwytowego (o charakterystycznych zębach przypominających płetwy rekina) oraz kotwicy wyposażonej w dwa syntetyczne rubiny, zwane paletami.
Głównym problemem tego układu jest tarcie suwne (sliding friction). W momencie, gdy ząb koła wychwytowego uderza w paletę kotwicy, nie dzieje się to punktowo. Ząb musi „prześlizgnąć się” po powierzchni rubinu, aby przekazać energię i pozwolić balansowi na wykonanie kolejnego wahnięcia. To ślizganie generuje ogromne tarcie, które wymaga ciągłej obecności środka smarnego (oleju zegarmistrzowskiego). Niestety, oleje z czasem wysychają, gęstnieją lub ulegają degradacji chemicznej, co zmienia parametry pracy zegarka, zmniejsza amplitudę balansu i ostatecznie prowadzi do drastycznego spadku precyzji. Przez stulecia zegarmistrzostwo było więc uwiązane koniecznością regularnego serwisowania zegarka co kilka lat, właśnie w celu wymiany zużytego oleju w sercu wychwytu.
W latach 70. XX wieku, brytyjski geniusz samouk, George Daniels, postanowił rzucić wyzwanie tej stagnacji. Po latach badań opracował wychwyt współosiowy, który merytorycznie zmienia sposób przekazywania energii. Daniels oddzielił funkcję blokowania koła od funkcji przekazywania impulsu.
W systemie Co-Axial tarcie suwne zostało niemal całkowicie zastąpione przez tarcie toczne (rolling friction). Zęby koła wychwytowego nie ślizgają się już po paletach, lecz wykonują krótki, bezpośredni „pchnięcie” (impuls), przypominający uderzenie palca w huśtawkę. Dzięki temu powierzchnie styku są minimalne, a zapotrzebowanie na smarowanie w tym krytycznym punkcie spadło niemal do zera. To była technologia, która obiecywała to, o czym marzyli zegarmistrzowie od epoki oświecenia: długoterminową stabilność chodu niezależną od stanu oleju.
Choć wynalazek Danielsa był genialny, przez lata był odrzucany przez wielkie manufaktury, które obawiały się kosztów wdrożenia tak skomplikowanej geometrii. Dopiero pod koniec lat 90. marka Omega dostrzegła w tym rozwiązaniu szansę na zdetronizowanie konkurencji. W 1999 roku zaprezentowano kaliber 2500 – pierwszy seryjnie produkowany mechanizm z wychwytem współosiowym.
Wdrożenie to nie obyło się bez problemów wieku dziecięcego. Pierwsze wersje wymagały obniżenia częstotliwości z 28 800 na 25 200 vph, aby zapewnić stabilną pracę układu. Z czasem jednak inżynierowie udoskonalili konstrukcję, wprowadzając dwupoziomowe koła wychwytowe i nowoczesne materiały, co zaowocowało dzisiejszą serią kalibrów Master Chronometer. Te współczesne mechanizmy nie tylko oferują wyjątkową precyzję potwierdzoną certyfikatami METAS, ale również wyznaczają nowe standardy w dziedzinie odporności na pola magnetyczne (sięgające 15 000 gaussów) oraz wytrzymałości mechanicznej.
Z perspektywy kogoś, kto nosi zegarek na nadgarstku, wychwyt współosiowy niesie za sobą konkretne, mierzalne korzyści, które wykraczają poza suchą teorię inżynieryjną:
Wydłużone interwały serwisowe: Dzięki minimalizacji tarcia i zużycia części, zegarki z technologią Co-Axial mogą być serwisowane znacznie rzadziej. Omega oficjalnie zaleca przegląd co 5 do 8 lat, ale w praktyce mechanizmy te potrafią zachowywać parametry chronometryczne znacznie dłużej niż tradycyjne układy szwajcarskie.
Stabilność precyzji w czasie: W tradycyjnym zegarku po 2-3 latach od serwisu można zauważyć stopniowe spóźnianie się chodu. W systemie współosiowym precyzja pozostaje na niemal identycznym poziomie przez większość cyklu życia oleju, co jest kluczowe dla osób ceniących punktualność.
Większa odporność na wstrząsy: Geometria Co-Axial z dwoma kołami wychwytowymi jest merytorycznie bardziej stabilna, co sprawia, że zegarek jest mniej podatny na chwilowe zaburzenia pracy balansu podczas uprawiania sportu czy codziennych uderzeń.
Czy wychwyt współosiowy całkowicie nie wymaga oleju? To jeden z najczęstszych mitów. Sam George Daniels twierdził, że jego wychwyt może pracować na sucho, jednak Omega zdecydowała się na minimalne smarowaniekońcówek zębów, aby wyeliminować ryzyko korozji ciernej i jeszcze bardziej wydłużyć żywotność. Warto jednak podkreślić, że ilość tego oleju jest znikoma w porównaniu do wychwytu szwajcarskiego, a jego ewentualne wyschnięcie nie powoduje natychmiastowego zatrzymania zegarka.
Dlaczego inne luksusowe marki (np. Rolex, Patek Philippe) nie stosują Co-Axial? Wynika to głównie z ochrony patentowej (przez lata technologia była zarezerwowana dla Omegi) oraz z faktu, że inne marki rozwijają własne, alternatywne technologie. Rolex postawił na wychwyt Chronergy, który optymalizuje tradycyjną geometrię szwajcarską, natomiast Patek Philippe czy Ulysse Nardin inwestują w komponenty krzemowe, które również drastycznie redukują tarcie bez zmiany całej architektury mechanizmu.
Czy Co-Axial tyka inaczej niż zwykły zegarek? Tak! Ze względu na unikalną geometrię i trzy palety kotwicy zamiast dwóch, dźwięk pracy mechanizmu Co-Axial jest nieco inny. Zamiast klasycznego "tik-tak", wprawne ucho może usłyszeć nieco bardziej złożony, "potrójny" odgłos uderzenia, co jest dla pasjonatów horologii dowodem na to, że wewnątrz pracuje coś wyjątkowego.
Czy naprawa zegarka z Co-Axial jest trudniejsza dla zwykłego zegarmistrza? Zdecydowanie tak. Regulacja wychwytu współosiowego wymaga specjalistycznej wiedzy, narzędzi oraz dostępu do bardzo specyficznych tabel smarowania. Większość niezależnych zegarmistrzów nie podejmuje się serwisu tych kalibrów, co oznacza konieczność korzystania z autoryzowanych serwisów producenta, co jest merytorycznie istotnym kosztem przy długofalowej eksploatacji.
Czy technologia ta ma jakieś wady? Główną "wadą" jest stopień skomplikowania. Mechanizm Co-Axial posiada więcej części i jest wyższy niż standardowy wychwyt szwajcarski, co wymusza projektowanie nieco grubszych kopert zegarków. Ponadto, ze względu na specyficzny rytm pracy, niektórzy ortodoksyjni fani mechaniki narzekają na obniżoną częstotliwość wibracji w niektórych modelach, co wpływa na płynność ruchu wskazówki sekundowej.
ZGŁĘBIAJ ŚWIAT ZEGARKÓW Z HORAUTHENTIC
Zapisując się do Newslettera akceptujesz nasz regulamin, oraz politykę prywatności
Wszystkie znaki towarowe oraz materiały graficzne i filmowe użyte w tym serwisie należą do ich odpowiednich właścicieli. Prawa autorskie zastrzeżone ©2025 - 2026 HORAUTHENTIC.COM
Śląska 22/16
Częstochowa, 42-217